Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1:10. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1:10. Pokaż wszystkie posty

piątek, 11 grudnia 2015

Bardzo starzy oboje




                      


Prace nad Dziadem i Babą już właściwie zakończone. Dziada już pokazywałam parę razy, Baba jeszcze nieopatrzona - dopiero niedawno zyskała perukę (oskalpowałam jakąś biedną porcelankę):




 ...i ubranko (wraz ze starymi peerelowskimi butami dla, powiedzmy, Barbie):




Dziad też się w kwestii butów wzbogacił. Pierwotnie miał być boso, bo ilekroć patrzyłam na jego paluszki u nóg, wpadałam w samozachwyt. No ale jak to tak - bez butów? W końcu poszłam na kompromis i zmontowałam Dziadkowi skórzane klapki. I teraz niby kapcie są, a paluszki na tym nie tracą ;)



 Cały, uklapkowiony Dziad w kącie koło Dynastii:




Zmieniłam pierwotny układ pomieszczenia - z meblościanką ustawioną centralnie było trochę zbyt teatralnie, ekspozycja robiła się nachalna i jakaś taka przesadna. Z nowego ustawienia jestem dużo bardziej zadowolona.





Wierny Towarzysz nie jest rękodziełem. Pochodzi (podobnie jak wazon podłogowy, koszyk na wełnę, patera i pewnie jeszcze kilka rzeczy) z mojego ulubionego lumpeksu gadżetowego. 
Leżenie w przejściu jest ulubioną rozrywką niektórych psów, więc pomyślałam, że i jemu będzie pod drzwiami dobrze.






I jeszcze trochę stołu:









Widok na prawą stronę i na kotki. Kotki muszą być.


Pewnie jeszcze trochę detali dojdzie, ale generalnie - salon gotowy. Został jeszcze przedpokój, ale też już niewiele mu brakuje.

c.d.n.






środa, 13 maja 2015

Zespół niespokojnych rąk



Zaniedbałam ostatnimi czasy bloga, chociaż miniatury wciąż powstają. Na przykład powstaje Stara. 






Ma jedną rękę, dwie (samobieżne) dłonie i włochaty korpus.







 Ma też twarz.




 Niezbyt urodziwą, niektórzy utrzymują, że męską.




Tak naprawdę, to ma już nawet włosy, ale ich nie sfociłam. Więc tymczasem na łyso.


 c.d.n.



niedziela, 25 stycznia 2015

Czekając na...

Dziad już gotowy:




Ciepło ubrany...




 Teraz może spokojnie obejrzeć "Dynastię", pojadając te swoje wuzetki, makowczyki.




O, te:






Albo podziergać na drutach, jak go najdzie ochota.





Czekając na Babę, która już się zbliża...







...nadciąga od strony przedpokoju.



c.d.n.




czwartek, 23 października 2014

Design w szklarni

Dziś będzie o całkiem małym przedsięwzięciu - szybkiej, czysto estetycznej aranżacji, bez żmudnej pracy, rękodzieła i hiperrealizmów. Wszystko zaczęło się od tego, że przemeblowałam pokój w mieszkaniu 1:1 i zapragnęłam do niego jakiejś ładnej miniaturowej dekoracji.



Mebelki - ponad czterdziestoletnie, w trudnej skali 1:10 - kupiłam już kilka lat temu. Długo nie miałam pomysłu, w jaki projekt je włączyć, bo do moich syfiastych wnętrz PRL-u nie pasują z racji urody. Nie mają wiele wspólnego z kryzysowymi koszmarkami z lat 80.  - to zabawki nawiązujące do ikon polskiego designu lat 60./70.




Idealna do ich wyeksponowania okazała się szklarnia z Ikei, która dostałam niedawno w prezencie (z przeznaczeniem miniaturkowym właśnie) i też nie miałam na nią pomysłu. Pasująca tapeta, kawałek polarowej bluzy w roli wykładziny, kilka reprodukcji wyciętych z kalendarza - i wnętrze gotowe. Jest  nawet działająca lampka :)





Jedynym elementem przerabianym jest adapter. Dawno temu należał do mojej Barbie i początkowo wyglądał tak:






Po malowaniu chyba zyskał na realizmie. Komiksy o kocie Feliksie (na ich podstawie właśnie w latach 60. zrealizowano film animowany) wycięte z jakiejś francuskiej broszurki).




Dekoracje kilka razy zmieniałam i przestawiałam, ale ostatecznie jestem zadowolona z efektu. Zwłaszcza odkąd posadziłam na krzesłach drewniane psy - też z epoki ;)
Wnętrze nie jest do końca realistyczne, bo jasne, że mieszkania za PRL prawie nigdy nie wyglądały aż tak estetycznie (chyba że na filmach). Ale jednak projektanci z lat 60. i 70. do tego właśnie dążyli.







piątek, 26 września 2014

Stary i meblościanka


Prace nad domem Hildy trwają, ale równolegle robię też kilka innych rzeczy. Między innymi kolejny projekt z serii, powiedzmy, artystycznej. Czyli jeszcze jedno wnętrze w klimacie PRL. Albo post-PRL, bo przecież wielu starszych ludzi mieszkało tak jeszcze w latach 90. (z tej epoki jest telewizor), niektórzy zresztą mieszkają do dziś.

Hasła przewodnie - meblościanka, wypoczynek, sztuczne kwiaty, kryształy, dewocjonalia, kicz.
 

Mebelki to głównie zdobycze z allegro, całość umieściłam we wnętrzu, które pozostało mi po niedozbieranym domku del Prado. Podłoga też z tej kolekcji - idealnie sprawdza się jako prl-owskie gumoleum, bez powodzenia udające klepkę. Przeszklone drzwi zrobiłam z balsy (szyba to pleksi z folią samoprzylepną), brak im jeszcze zawiasów. Część drobiazgów w meblościance pewnie jeszcze wymienię na bardziej realistyczne, ale kryształy, kapliczka i kotek w ramce na pewno zostaną :).


Pośrodku tego całego kramu siedzi sobie Stary. Taki, o:
 

(Drugą dłoń też ma, żeby nie było. Po prostu jeszcze jej nie przytwierdziłam.)


Jest zrobiony z modeliny, drutu i filcu. W najbliższym czasie powinien dorobić się odrobiny włosów, a także koszuli i serdaczka. Miał też mieć wełniane kapcie, ale jestem tak dumna ze stóp, że Stary będzie jednak siedział boso:



 Skala - 1:12.




Myślę, że za jakiś czas spróbuję mu dorobić Starą do towarzystwa :).








poniedziałek, 30 kwietnia 2012

Grzybki, złoto i cała reszta


Znowu zmiana skali i klimatu - wracam do Snape'a. Post będzie długi, szczegółowy i wieloobrazkowy ;)



Pamiętacie zamalowany  farbą olejną stół? Odszorowanie go było trudniejsze, niż się spodziewałam.  Skrobałam go w sumie trzy miesiące, kilkanaście minut co parę dni, ze sporymi przerwami (poważnie się obawiałam, że dłuższe działania groziłyby mi pylicą). Nożem, starym pilnikiem do paznokci i papierem ściernym różnej grubości. Pod warstwą białej farby odnalazłam warstwę niebieskiej, jeszcze trudniejszej do usunięcia. Miejscami wżarła się na amen i musiałam już nie tyle szlifować, ile strugać drewno. Tak wyglądał mebelek gdzieś w (drugiej) połowie akcji.



 Moment, kiedy zaczęłam widzieć kolor drewna, a nawet poczułam (po tylu latach!) zapach sosny, należał do przyjemniejszych.



Efekt końcowy - po zabejcowaniu stołu na kolor dębu - przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Dokładnie o coś takiego mi chodziło! (Bardzo dziękuję za radę, żeby użyć lakierobejcy!)



Szczęśliwym trafem już jakiś czas temu nabyłam dwa mebelki w niemal identycznym kolorze. Oto jeden z nich:




Samowarkiem już się kiedyś chwaliłam, lejek też pokazywałam. Lupa (prawdziwa!) tkwiła w dłoni plastikowego ludka Playmobil, dołączonego do jakiejś gazetki dla dzieci. Wyjściowo była wściekle pomarańczowa, pomalowanie na srebrno chyba dobrze jej zrobiło :) Książki na górnej półce są mojej produkcji (okładki z papieru do scrapbookingu i skóry ze starych rękawiczek, okucia z naklejek do paznokci). Z kolei ta niżej, w tłoczonej skórzanej okładce, to jedna z najstarszych miniatur, jakie mam.

 



I aranżacja. Część rzeczy już pokazywałam. Kratkę na gąsior zrobiłam sama, butla obok zawiera złoto (sic!) w spirytusie, była dołączona do pierwszego numeru gazetki o kamieniach szlachetnych.




Znowu zabawy z fimo. Tym razem grzybki - muchomory i psylocybki :D





 Wszystko pięknie-ładnie, tylko ciągle nie mam gdzie tych moich aranżacji ustawić - lochu jak nie było, tak nie ma. Waham się pomiędzy wieloma opcjami, od zrobienia wszystkiego samodzielnie (z drewna? tektury? cegieł?) po kupienie jakiegoś gotowego domku/szafki i dostosowanie go do moich potrzeb. Ale póki co - ciągle prowizorka.
 



Severus ma w dłoni grzybka, chociaż może nie bardzo to widać ;)




 c.d.n.

poniedziałek, 26 grudnia 2011

Stół mistrza eliksirów

Udało mi się ostatnio zdobyć stół dla Snape'a (i kilka innych mebelków też), idealnie w skali 1:10 :)



Mebel na oko wiekowy, co najmniej lata '60. Poza tym dosyć masywny, ale w sumie stół roboczy spokojnie może taki być. Podoba mi się blat - dziwna, zielonkawa płyta z ciekawą fakturą, na pewno zostanie w tej postaci.
Reszta mebelka - do przemalowania. Ktoś pomalował go grubą warstwą białej farby, chyba, o zgrozo, olejnej. Już zaczęłam skrobanie i szlifowanie - nie jest lekko. Tak a propos - może ktoś z Was zna jakieś dobre lakiery do drewna? Chodzi mi o lakier barwiony (chciałabym, żeby stół był ciemny), ale transparentny, żeby było widać fakturę drewna. No i niezbyt błyszczący, najlepiej wcale. A może brązowa farba do szkła się sprawdzi? Będę wdzięczna za podpowiedzi :)




Na stole kilka niedawno zdobytych miniaturek, a także moje rękodzieło - stojak na probówki z patyczka do lodów :) Jeszcze czeka na malowanie. Probówki są prawdziwe, "ludzkie" (rurka Durhama, najmniejszy dostępny rozmiar), zakupione za grosze w internetowym sklepie dla chemików :D



c.d.n.