Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lundby. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lundby. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 12 kwietnia 2012

Vintage Lundby nr 2

Kolejne zdobycze - tym razem z Allegro. Sprzedający zakamuflował kilka lundbiaków pośród plastikowych chińskich mebelków. Wyczaiłam i kupiłam, całkiem okazyjnie :D


Tym razem lata 80 (przynajmniej tak wynika z poszukiwań w sieci).

Najbardziej podoba mi się telewizor, chociaż niestety jest uszkodzony - powinien mieć jeszcze podstawę, metalowe nóżki.



Tu widać, że mu ich brakuje. Poza tym to model elektryczny, z tyłu znajduje się miejsce na podłączenie kabelka i żarówki (dziurka zaklejona plasteliną, więc nie wiem, czy kiedykolwiek jeszcze będzie świecił.)


Poza tym mebelki (zwłaszcza krzesło) w znakomitym stanie, więc tym razem wielkiej renowacji nie będzie - tylko malowanie szafek nocnych, bo farba tu i ówdzie odprysnęła.


Jak ja lubię Lundby... Nie mam jakiejś obsesji na punkcie markowych sprzętów, ale stare lundbiaki po prostu mnie zachwycają. Mam nadzieję, że kiedyś dorobię się oryginalnego domku :) Póki co - niektóre sprzęty dopasowuję do 1:24, na pozostałe też mam pewien pomysł... (Wiem, wiem, nie powinnam zaczynać kolejnego projektu, mając rozgrzebane poprzednie, ale... tyle skal, tyle możliwości!)

czwartek, 23 czerwca 2011

Salon - początki

Mebelki już odnowione :) Bez specjalnych rewelacji i rewolucji - tapicerka jest ta sama, tylko nieco czystsza, całość odmalowana. Najbardziej - siłą rzeczy - zmieniła się kanapa. Kiedyś, składając willę z puzzli 3D, zachowałam cały worek zbędnych drewnianych elementów w ciekawych kształtach. Teraz przydają mi się w różnych sytuacjach - takich na przykład, jak dorobienie kanapie brakujących nóżek :)

Przed:




I po:




A tak wygląda cały komplet po renowacji. Wiele się nie zmieniło. Stoliczek miałam wcześniej, załapał się na malowanie i teraz chyba pasuje do całości.



Na stoliku stoi patera na owoce mojego autorstwa :) Zrobiłam ją z różnych elementów biżuteryjnych, między innymi z czegoś pod tytułem "ćwieki do uszu" (whatever, nie noszę kolczyków, więc słabo się orientuję). Banany i pomarańcze ulepiłam z modeliny, winogrona to kawałki jakiejś wiosennej dekoracji. Chyba jeszcze nad nimi popracuję, bo jak na mój gust są za mało realistyczne.



Wygląda na to, że mam już całkiem spory zaczątek salonu... i żadnego pomysłu na tapetę i parkiet. Muszę pokombinować :)

niedziela, 12 czerwca 2011

Vintage Lundby

Dawno mnie tu nie było - miałam sporo zajęć, więc trochę zwolniłam z domkiem. No i jak dotąd nie miałam nic nowego do pokazania.
Ale już nadrabiam zaległości :)

W sobotę znowu miałam okazję odwiedzić targ staroci na poznańskich Garbarach. Po raz kolejny stwierdzam, że jest to targ, do którego mam zdecydowanie szczęście :)

Na jednym ze straganów wypatrzyłam coś takiego:



Mebelki na oko na 1:18 - więc blisko mojej skali, zresztą tak mi się spodobały, że nie zamierzałam wybrzydzać. Sprzedawca też nie - właśnie szykował się do pakowania straganu i bez zbędnych ceregieli sprzedał mi cały zestaw za baaardzo okazyjną kwotę ;)

Mebelki są drewniane z elementami plastiku (oparcia i nóżki krzeseł), tapicerowane. Wymagają czyszczenia i malowania - widać, że bawiło się nimi dziecko (pomazany długopisem spód fotelika etc.), ale ogólnie są w całkiem dobrym stanie. Oprócz kanapy. Straciła nóżki - to jeszcze pół biedy, ale ktoś dokonał na niej dosyć brutalnej, hmm... renowacji. Mianowicie - od spodu przykleił wielki klocek litego drewna. Mam nadzieję, że klej nie trzyma zbyt mocno...


Komplet oceniłam jakoś na lata 60-70. Skala, staranne wykonanie i połączenie drewna z plastikiem nasunęły mi nieśmiałą myśl, że mam do czynienia z Lundby. Pogrzebałam w Internecie - i bingo! To oryginalne Lundby z lat 70. :) Niedobitki dwóch zestawów, które - znacznie lepiej zachowane - można zobaczyć m.in. na tym blogu.

Nie ukrywam, że jestem zachwycona zakupem :) Teraz czeka mnie renowacja i czyszczenie, szczoteczka do zębów znów pójdzie w ruch (nie muszę chyba mówić, że chcę zachować oryginalną tapicerkę). To dla mnie pierwsze takie wyzwanie, więc trzymajcie kciuki!