Tym razem lata 80 (przynajmniej tak wynika z poszukiwań w sieci).
Najbardziej podoba mi się telewizor, chociaż niestety jest uszkodzony - powinien mieć jeszcze podstawę, metalowe nóżki.
Tu widać, że mu ich brakuje. Poza tym to model elektryczny, z tyłu znajduje się miejsce na podłączenie kabelka i żarówki (dziurka zaklejona plasteliną, więc nie wiem, czy kiedykolwiek jeszcze będzie świecił.)
Poza tym mebelki (zwłaszcza krzesło) w znakomitym stanie, więc tym razem wielkiej renowacji nie będzie - tylko malowanie szafek nocnych, bo farba tu i ówdzie odprysnęła.
Jak ja lubię Lundby... Nie mam jakiejś obsesji na punkcie markowych sprzętów, ale stare lundbiaki po prostu mnie zachwycają. Mam nadzieję, że kiedyś dorobię się oryginalnego domku :) Póki co - niektóre sprzęty dopasowuję do 1:24, na pozostałe też mam pewien pomysł... (Wiem, wiem, nie powinnam zaczynać kolejnego projektu, mając rozgrzebane poprzednie, ale... tyle skal, tyle możliwości!)