Jeśli nie - cóż, właśnie wspominam ;)
Głupio mi, ale nadszedł chyba właściwy moment. Już się nie mogę dłużej powstrzymywać, przedstawiam Wam JEGO:
Jest przedstawicielem gatunku action figure, a wyprodukowała go firma Neca. Wygląda niemal idealnie tak, jak jego filmowy odpowiednik.
I ma zdejmowaną pelerynkę :D
Ostatnio hoduje stworzonko w klatce (klatka wraz z zawartością to wisiorek ze sklepu Flo).
Tu wyszedł trochę rozmazany (wynik eksperymentu ze świecącym sprzętem alchemicznym), ale za to jak Rickmanowato, prawda?
Jest mi coraz dziwniej, ale... zrobiłam mu też peruczkę z prawdziwych włosów. To już zboczenie, nie? Dlatego zdjęcia z włosami na razie nie zamieszczam :D
No i wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że wkrótce zostanę papugą i copy catem... I Stara Panna będzie miała pełne prawo mnie wykląć. Bo, owszem, zebrałam już trochę szklanych fiolek. I eee... kociołek. I chyba jednak jakiś roombox z tego będzie. A przynajmniej dioramka.
Jedyne, co mam na swoje usprawiedliwienie - wszystko będzie miało mój znak firmowy, czyli totalnie rozjechaną skalę. Bo nie, mój Severus nie jest w skali 1:12. Chłopak ma coś z 18 cm wzrostu, czyli do 1:12 jest zwyczajnie za duży. Klasyczna skala wszystkich miniaturzystek chyba po prostu nie jest mi pisana.
Cóż, tyle na dziś. Zostawiam Was z Sevem... ;)